O tym serialu zrobiło się głośno kilka dni temu, tuż po wypuszczeniu go na światło dzienne. Niemiecka produkcja z rodziny Netflixa szybko zyskała sobie rzeszę sympatyków, głównie za sprawą domniemanego podobieństwa do innego hitu "Stranger Things". Dziś pochłonęłam ostatni odcinek serii i jako osoba nie oglądająca "ST" postaram się Wam przedstawić moją subiektywną recenzję i odczucia po seansie. Zapraszam do lektury!
Zacznijmy od początku. Dystrybutor opisuje serial tak:
Zaginione dziecko zmusza cztery rodziny do gorączkowego poszukiwania odpowiedzi. Pogoń za prawdą ujawnia szokujące, skrywane od pokoleń tajemnice.
Brzmi ciekawie, prawda? Włączamy pierwszy odcinek i tak też się dzieje - małe miasteczko Winden, gdzieś w wyjątkowo deszczowej, zalesionej i ponurej części Niemiec, zamieszkiwane jest przez ludzi, którzy - można by rzec - znają się od zawsze. Każdy mówi do siebie po imieniu, wie, kto gdzie pracuje, jakie ma korzenie i tak dalej. Prawie jak na polskiej wsi, z tą różnicą, że każdą posiadłość w Winden - czy to dom, czy komisariat - otacza pustka i las. Innymi słowy idealne miejsce do zachorowania na depresję. Naszą uwagę skupia jednak scena tuż przed intro, gdzie około 40 letni umorusany facet zostawia list zatytułowany "Nie otwierać przed 4. listopada godziną 22:13" i idzie się powiesić. To odczucia jakie funduje nam Dark tuż po starcie (tytuł chyba nie wziął się bez powodu).
Na pierwszy rzut oka głównym bohaterem jest niejaki Jonas Kahnwald, nastoletni chłopak leczący się psychicznie po samobójczej śmierci ojca Michaela, która w serialu miała miejsce jakieś 2 miesiące wcześniej. Poznajemy też jego mamę - Hannah Kahnwald (z domu Kruger), która ma romans z żonatym policjantem Ulrichem Nielsenem. Ulrich ma żonę Katharinę, a z nią 3 dzieci, Mikkela, Magnusa i Marthę (w której kocha się Jonas). Martha natomiast po wakacjach - które Jonas spędził na terapii - związała się z Bartoszem Tidemannem, którego mama - Regina - prowadzi Waldhotel Winden a tata Aleksander jest prezesem elektrowni jądrowej w Winden. Jest jeszcze czwarta rodzina Dopplerów - detektyw Charlotte, która pracuje z Ulrichem, jej mąż dr Peter, psycholog, który leczy Jonasa oraz ich dwie córki: nastoletnia Franziska, która umawia się z Magnusem i Elisabeth, która jest głucha.
Tak, tyle wiedzy otrzymujemy już po pierwszych kilku minutach. Jeżeli jeszcze nie oglądaliście serialu, a chcecie zacząć - polecam notowanie :) Ale do rzeczy. Jest 4 listopada. Jonas wraca do szkoły, gdzie wszyscy myśleli, że ostatnie 2 miesiące spędził na wymianie we Francji. Mniej więcej w tym momencie dowiadujemy się o zaginięciu rudowłosego Erika Obendorfa i o tym, że wcześniej handlował narkotykami. Bartosz - najlepszy kolega Jonasa, chce przejąć interes Erika, ponieważ wie, gdzie rudzielec chował swoje dragi i widzi w tym idealny biznes dla siebie. Gdzieś w przelocie o akcji szukania prochów dowiaduje się Martha, a wraz z nią Magnus. Cała czwórka umawia się na nocne przeszukiwane lasu w okolicy tajemniczych i mrocznych jaskiń. Wieczorem okazuje się, że w umówionym miejscu zjawiła się cała trójka rodzeństwa Nielsenów, w tym 10-letni Mikkel. Nikomu to jednak nie przeszkadza i wesoła młodzieży w ciemną noc, uzbrojona tylko w latarki udaje się w stronę lasu. Tuż przed wejściem do groty grupa spotyka Franziskę, która również podsłuchała Bartosza i pierwsza przejęła ukryte narkotyki. Dochodzi do szarpaniny między nią a Bartoszem, kiedy nagle z jaskini dobiegają przerażające ich (widza tym bardziej) dźwięki, a latarki przestają działać. Dzieciaki wykazują się logiką i po krótkich rozmyślaniach zaczynają spierniczać z miejsca zdarzenia. Jonas, któremu w biegu towarzyszył Mikkel, nagle traci go z oczu, widzi natomiast swojego ojca wymazanego czarną gęstą cieczą. Jak można się domyśleć - ten widok również daje mu +100 do szybkości i Jonas po prostu ucieka.
W tym momencie zaczyna się właściwa akcja serialu. Rodzice dzieciaków, którzy akurat w tym czasie byli obecni na zebraniu, otrzymują telefon od policji. Staje się jasne, że ktoś lub coś porwało Mikkela, bo ani młodzież, która wróciła na miejsce by go szukać, ani policja nie była w stanie go znaleźć. Co więcej - podczas poszukiwań znaleziono ciało chłopca, którego nie można zidentyfikować. Policjantka Doppler zauważa, że takie zdarzenia miały już kiedyś miejsce w Winden i okazuje się, że również wtedy dotyczyły rodziny Nielsenów.
Po obejrzeniu 10 odcinków mogę Wam powiedzieć, że na większość pytań, które zrodzą Wam się w trakcie oglądania serii nie dostaniecie odpowiedzi. To serial tak zagmatwany i tak tajemniczy, że aż w pewnym momencie frustrujący - nigdy wcześniej nie oglądałam serii, która tak bardzo trzymałaby w napięciu przez cały sezon. Kiedyś myślałam, że to Zagubieni są najbardziej zagmatwanym serialem na świecie. O nie, nie! Dark skutecznie zrzucił Lostów na drugie miejsce w kategorii najbardziej porąbanej produkcji ever. Ciężko mi nawet określić czy owa frustracja ma pozytywny wydźwięk, bo w chwili obecnej po prostu czuję się oszukana, że producenci w ostatnim odcinku nie rozwiali nawet procenta moich wątpliwości i wahań - co zazwyczaj dzieje się w innych serialach. Tak więc osoby, jak np. mój tato, które lubią, aż ktoś na koniec wyjaśni o co tam naprawdę chodziło, mogą sobie przynajmniej na razie darować oglądanie Darka, bo po prostu po ostatnim odcinku będą rzucać bluzgami na lewo i prawo, bo od początku do końca akcji widz przybliżył się może o 0,0001% do rozwiązania zagadki.
Patrząc na serial z technicznej strony, niestety - nie lubię być jak wszyscy - ale muszę się zgodzić z opiniami krążącymi po internetach. Jest po prostu doskonały. Kolory, sceneria, gra aktorska, scenariusz (za wyjątkiem paru nielogicznych momentów - ale nie zapominajmy, że to Zachód), ale przede wszystkim MUZYKA sprawiają, że czujesz się częścią akcji. Przez te efekty dźwiękowe między innymi nie mogłam spać po obejrzeniu pierwszego odcinka, bo cały czas gdzieś z tyłu głowy słyszałam ten przeraźliwy głos z jaskini. Soundtrack jest prawdziwym majstersztykiem.
Podsumowując: gdybym miała brać się za oglądanie tego "cuda" raz jeszcze, to zrobiłabym to na pewno. I najprawdopodobniej zrobię, bo być może gdzieś między wierszami ukryte są odpowiedzi na nękające mnie pytania. Serial polecam osobom lubiącym główkowanie, którzy do tego kochają dreszczowce i mają dużo czasu, żeby łykać odcinki jeden za drugim (ciekawość nie pozwala czekać). Netflix odwalił kawał dobrej roboty.
Moja ocena: 9/10
Punkt odejmuję za brak rozwiązania jakichkolwiek wątków.

Komentarze
Prześlij komentarz